music

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 2

    -Więc wybrałaś stronę Hitoshiego? Nic o nim nie wiesz i masz zamiar z nim się gdzieś szlajać?!-wykrzyczał blondyn zbliżając się do mnie. Był wkurzony.
-O tobie też nic nie wiem,a poza tym zacząłeś mnie obmacywać! On w przeciwieństwie do ciebie nie przystawia się do mnie!-odsunęłam się od niego,poczułam za sobą pień drzewa.
Był blisko aż za bardzo. Ścisnął moje nadgarstki. Bolało,czułam jakby wypalał mi skórę swoimi dłońmi. Nagle Tenshi osunął się na ziemię. Leżał z głową w trawie,a w jego plecach tkwiła czarna strzała. Leśną ściółkę zalała krew. Biała. Patrzyłam jak z trudem wdycha powietrze. 
-Lepiej stąd chodźmy zanim przyjdą jego niańki- obróciłam się zszokowana.
  Zobaczyłam ciemną postać w głębi lasu. Zbliżała się. Zaczęłam się cofać. Byłam przerażona. Był coraz bliżej. Nagle znalazłam się na ziemi. Przeklęty pień! Zaraz mnie dorwie! Miałam łzy w oczach. Czarna,zamaskowana postać zatrzymała się na chwilę,po czym zniknęła. Chwilę potem usłyszałam groźne głosy mówiące w obcym dla mnie języku. Szybko się poderwałam i ruszyłam w stronę ponurego lasu. Parę razy obracałam się aby zobaczyć czy ktoś mnie nie goni.
    Nie wiem ile czasu minęło może 10,20 minut? Wciąż biegłam. Powoli zwalniałam. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Zaczynało się ściemniać,a ja nie wiedziałam gdzie jestem i przede wszystkim kim jestem. Wnioskując po tym co się zdarzyło to odebrano mi pamięć.
   Księżyc lśnił,ale nie dawał światła. Byłam pochłonięta w mroku. Sama.
Usiadłam koło starego,spróchniałego drzewa. Otoczyłam rękami moje zmarznięte nogi. Było mi strasznie zimno. Byłam ubrana tylko w jakąś krótka,białą sukienkę na ramiączkach. Nienawidzę tego koloru. Jest nijaki. Nie wyraża żadnych uczuć,niczego. Zaczęłam płakać. Łzy leciały po moich policzkach,jedna za drugą. Nie mogę tak tu siedzieć,przecież mogę zamarznąć....
    Wstałam i ruszyłam w stronę księżyca. Zaczęłam biec,aby się rozgrzać. Nagle z nieba zaczął padać biały puch. Był zimny,równocześnie będąc pięknym. Po pewnym czasie leśną dróżkę pokryła gruba warstwa zimnych,białych płatków. Wokół mnie znikały drzewa,las się oddalał. Po chwili znalazłam się na łące. Zatrzymałam się na jej środku.
-Już ty kiedyś byłam.Niedawno.-stwierdziłam,a moja twarz zalała się łzami.
Spojrzałam na moje zamarznięte stopy. Były pokryte czerwonymi plamami,tak samo jedwabna sukienka. Krew. Przetarłam moją twarz. Gdy spojrzałam na moją rękę zauważyłam,że też jest czerwona,ale krew na niej jest świeża. Dotknęłam twarz jeszcze parę razy. Krwawiłam,ale jak?! Wszystko wokół mnie zaczęło wirować. Moje oczy same się zamykały,a ciało odmawiało posłuszeństwa. Ponownie pogrążyłam się w znanej mi już ciemności.

   Obudziłam się. Był poranek,a jak znajdowałam się w nieznanym dla mnie miejscu. Rozejrzałam się po małym pokoiku. Jego ściany były zrobione z drewnianych,ciemnych i potężnych desek. Na przeciwko mnie wisiało duże lustro.Nie miało żadnych zdobień,było równie nijakie jak meble w tym pomieszczeniu. Po lewej stronie lustra stała sporych rozmiarów szafa,równie ciemna jak komoda z prawej strony łóżka na którym leżałam. Na suficie wisiał mały żyrandol w którym paliły się trzy,góra cztery świeczki. Po prawej stronie pokoju było okno zakute w łańcuchy. Na przeciwko źródła światła stały potężne,ciężkie drzwi.
  Postanowiłam wstać. Niestety coś mi to uniemożliwiało. Szarpnęłam na bok czerwony koc, który przykrywał moje bezwładne nogi. Starałam się ruszyć moimi dolnymi kończynami. Niestety nic mi to nie dało. Przesunęłam moje czerwone nogi na podłogę. Nagle dębowe drzwi otworzyły się,a w nich ukazała się ponura postać. Miała ona na sobie długi,czarny płaszcz przez co nie mogłam dostrzec kto to. Sądząc po posturze to mógł być mężczyzna. Z czarnego odzienia ponurej istoty wysunęła się ludzka dłoń, która zmierzała w kierunku głowy. Osobnik zdjął wielki kaptur z głowy. Moim oczom ukazał się mężczyzna w moim wieku. Miał on kruczoczarne,rozczochrane włosy i czerwone,chłodne oczy, które mogły zabić.
-Widzę,że już się obudziłaś. Nazywam się Hitoshi Shige i od dziś będę tobie służył- po wypowiedzeniu tych słów chłopak skłonił się lekko,a na jego twarzy pojawił się lekko złośliwy uśmieszek.
-S-służyć,ale jak to? O co cho....- nie dokończyłam,ponieważ czarnowłosy niespodziewanie wtargnął do pomieszczenia w którym się znalazłam.
-Wszystko ci wyjaśnię gdy będziemy w drodze do bezpieczniejszego miejsca-mówił to z niespotykanym spokojem na twarzy.
- Gdzie jest Tenshi? - zdziwiłam tym pytaniem samą siebie.
-Z tego co wiem to został zabrany do uzdrowiciela. Niestety nasłał na nas asasynów i inne pierdoły,więc będziemy musieli wyruszyć dzisiejszej nocy - po tym Hitoshi zaczął się do mnie zbliżać.
Szybkim ruchem wziął mnie na ręce i wyniósł z ciemnego pomieszczenia. Czułam się trochę niezręcznie w tej sytuacji,ale nie miałam innego wyjścia. Musiałam jakoś dowiedzieć się kim jestem i czego ci wszyscy ludzie ode mnie chcą.
-Myślę,że już będziesz mogła sama iść-kiwnęłam potakująco głową.
Chłopak postawił mnie powoli na drewnianej podłodze. Obchodził się ze mną jakbym była równie delikatna jak porcelana. Czarnowłosy ruszył przed siebie,w stronę dużych,starych,dębowych drzwi. Szliśmy równym krokiem. Dotarliśmy na miejsce,Hitoshi otworzył wrota,a moim oczom ukazał się sporych rozmiarów magazyn z jedzeniem,ubraniami,zbrojami oraz broniami. Weszłam nieśmiało do pomieszczenia,a on za mną.
-Wybierz sobie jakieś ubranie i zbroję,a ja wezmę coś do jedzenia-powiedział, kierując się w stronę drewnianych skrzynek.
Ruszyłam w lewą stronę. Przeszukałam parę skrzyń,ale nie znalazłam nic co by na mnie pasowało. Skierowałam się więc na sam koniec magazynu. Otworzyłam najmniejsze pudło i moim oczom ukazała się biała sukienka. Okropna,pomyślałam. Wzięłam ją w ręce,aby po chwili rzucić ją na podłogę. W tej samej skrzynce ujrzałam czarne odzienie składające się z długich, spodni i tego samego koloru skórzany top na średniej grubości ramiączkach. Pod tymi ubraniami,które,nie będę ukrywać,podobały mi się znalazłam również pelerynę do kolan z kapturem. Równie czarna jak smoła. Wzięłam wszystko i poszłam za inne skrzynie się przebrać. Po pięciu minutach byłam gotowa,prawie. Skierowałam się w stronę Hitoshi'ego,który siedział na jednej z większych pudeł.
-P-przepraszam,pomożesz mi znaleźć jakieś buty?-spytałam nie patrząc na niego.
-To nie będzie konieczne. Proszę- chłopak wręczył mi skórzane,czarne kozaki,które na oko sięgały mi powyżej kolan.
-D-dziękuję-wzięłam obuwie i założyłam je. Były w moim rozmiarze-Skąd wiesz jaki mam rozmiar?-spytałam.
-Wiem o tob-nie dokończył.
Przytknęłam dłoń do jego ust i dałam znak,aby słuchał. Głosy mężczyzn. Było ich co najmniej dziesięciu.
-Cholera,pora na nas-Hitoshi złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę okna.
Weszłam na skrzynie,aby do niego dosięgnąć. Zamknięte na kłódkę. Nagle wielkie,dębowe drzwi otworzyły się z hukiem. Przeraziłam się. W przejściu stali wojownicy,a na ich czele był ktoś,kto powinien już dawno zdechnąć.
-Tenshi...-wycharczałam gniewnie w stronę blondasa.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za ponad miesięczne opóźnienie,ale jestem leniem i szczerze powiedziawszy nie miałam motywacji. Następny rozdział będzie szybciej,a przynajmniej mam taką nadzieję :D




   


4 komentarze:

  1. Całkiem, całkiem...nie no bardzo ładnie :* Nie będę ci błędów wytykać :D
    Tylko błagam cię! Nie kończ w tak ciekawych momentach ;-;
    Czekam na więcej <3 (*^▽^*)

    OdpowiedzUsuń
  2. Specjalnie tak kończę,żebyś domagała się więcej XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejo To znowu nie nikt inny jak JAAAA w czystej postaci... dobra może ciupkę w brudnej... Dobra ja już nic nie mówię :X
    Pewnie wiesz, że ja nie jestem taka jak kochany Cytrynek i niestety już Ci błędy będę śmiało wytykała (Też Ciebie kocham ślicznotko ;* Jak jesteś w złym nastroju to nie patrz w dół bo przerażona będziesz...)
    Co to ma znowu być, że ja ku*** PONOWNIE gubię się w twoim opowiadaniu ?! Tego już dosyć ja nie będę miła tak samo jak za pierwszym razem ! Rozumiem, że raz no ale dwa to już lekka przesada. Jak coś piszesz to to sprawdź, a nie od razu dodawaj. Przeczytaj jeszcze raz i zobacz czy wszystko jest klarowne, oraz miłe dla oka, a nie mnie specjalnie takimi rzeczami denerwujesz -_-.
    Teraz lepsza strona komentarza... przejdź na jasną stronę mocy >.< Zaleciałaś bardzo ładną opisówką. Czytało mi się to bardzo przyjemnie, widać ,że starasz się uwzględniać opis postaci, oraz stan w jakim się znajduje o otoczeniu nie wspominając. No to tyle mam do powiedzenia.

    P.S : No właśnie jest nowa postać !!!! <3 Zajmuję sobie ją ! Onnn jest tylko mój, jak mi ktoś go zabierze to obiecuję dorwę i powolnie skonsumuję ! <3 :*

    Twoja kochana Youki-chan czekająca na następny nie gubiący rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh,ten Cytryn. To małe "coś" mnie zna,aż za dobrze więc mi błędów nie wytyka. Mały,durny ziemniak ;-; Co do Twoich uwag to przejrzałaś mnie chyba na wylot. Nie sprawdzam rozdziałów. (sama się zgubiłam XD ) Wiem jestem straszna,że daje takie rozdziały,można by rzec,na brudno. Bardzo dziękuję za szczerą opinie. Przy następnym rozdziale postaram się bardziej i na pewno go sprawdzę!

    OdpowiedzUsuń